środa, 31 października 2012

04.

Nie pisałam, och no troszkę, dobra z miesiąc.... ale.... ja też w sumie muszę mieć troszkę czasu dla siebie. A zresztą powinniście mieć to w dupie i zaglądać tu i tak i tak z wielką ciekawością. Przecież wiem, że tak jest. Że ślinicie się kiedy widzicie nowy numer. Tak więc muszę zainwestować w śliniaki. Może z moim logo. Dobra reklama co nie?

Dobra nie odbiegajmy od ważnych tematów. ( lub mniej ważnych) Chodzę po tym cudownym Paryżu, rozglądam się w koło i czuję się jak wielki jednorożec ( przypominający świnię) rzygający tęczą. Tu się wiosna nigdy nie kończy, a miłość kwitnie i kwitnie i kwitnie, a ja nie doczekam się przymrozku który zniszczy to całe szczęście, które w sumie znów się odrodzi. bleee!

Ostatnio zrobiło się tak zimno, że nie mam ochoty wystawiać swoich czterech liter na zewnątrz... bo jeszcze mi przemarznie i co będzie? No ale wam to nie przeszkadza ah bo milość rozgrzewa tak?

Cóż szkoła postanowiła zainwestować i zorganizować boską/szatańską (niepotrzebne skreślić) imprezę. Wynajęła cudowny, malowniczy, zameczek... który po przyozdobieniu przyprawiał o gęsią skórkę i wynajęła grupę aktorów, która okazała się grupą uciekinierów z wariatkowa/ zakłądu psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze. Powiecie nudna zabawa? Co wy! Super mi się was oglądało! 

Nie było was? Żałujcie! Zaczęło się niewinnie Pan Harper, który chyba ma ostatnio jakieś problemy, zachęcał wszystkich do picia, no oczywiście nikt nie odmówił, chlali ile się dało. ( nie opisuje strojów macie opisane w albumie) A później? Chłopacy zostali oddzieleni od dziewczynek, no i tu zaczęła się ostra zabawa.

Kiedy siedziałam z dziewczynami w sali usłyszałam krzyk i znikła nasza kochaniutka Marie i co się okazało? Na  ekranie pojawił się Pan Namara wcinający z zapałem kozi żołądeczek, cały upaprany z krwi. Ochyda! Ten widok śni mi się po nocach! Kolejna porwana osoba! I kolejny bohaterski czyn, nurkowanie z węgorzami elektrycznymi, znów porwanie i wejście do syczącego czegoś. Było dość ciekawie musimy częściej zapewniać takie rozrywki naszym chłopaką. Dostałam jednak wiadomość, plotke, co działo się po tamtej stronie ekranu.  Ktoś związał nasze dziewczęta, a chłopacy uzyskali klucze by je uratować.  Kochany Jackuś mimo sporej ilości wypitego alkocholu wcisnął swoją nie małą dupe do klateczki i otworzył drzwi Aaronowi , który wszedł, wróć szybko wbiegł i podbiegł do Melody. Aż tak Ci się śpieszyło by sprawdzić co z tą blondyneczką?  Jednak ponoć szybciutko ją zostawił i podążył w stronę Marie,  którą już się do końca odpowiednio zajął. Czyżby Joshuś musiał zacząć uważać? Bo może Aaron tylko gra najlepszego przyjaciela, może stara się uzyskać względy Marie?

Swoją drogą nie zgadniecie kto wpadł na impreze! Matt...oj tak ten Matt od Jade, który z nią był rozstał się oświadczył się i zresztą sama się w tym pogubiłam. Słuchy donoszą, że wcale nie wrócił do Jade, a dla Melody... choć kto go tam wie, może chce wykorzystać obie dzwieczyny? Po nim wszystkiego mogę się spodziewać, nawet takich zagrań.  Coś czuję, że  Matt będzie miał jednak konkurencje, choć kto wie co chodzi po głowie Namary?  Boże określcie się! Nie róbcie z siebie bohaterów tragedii! Zdecydujcie się! To nie moda na sukces!

Czy ktoś widział większą niezdarę? Każdy uczeń akademii sztuk, może potwierdzić, iż kilka dni temu ( nie uczący się tam! ) William Blake, został poważnie... zdzielony drzwiami! Fioletowowłosa panienka Laurel Nellson na tyle mocno i gwałtownie otworzyła drzwi, że pod wpływem uderzenia Will wylądował na podłodze! Taka drobna, a tyle ma siły, no popatrzcie! A może to kolejny sposób na  podryw? Chyba będe musiała kiedyś zrobić liste, najdziwniejszych podrywów tej szkoły. To zaczyna się robić śmiesznę.  Laurel z tego co słyszałam Will jest zajęty, walnij  drzwiami kogoś innego. Byle nie woźnego, jest obrzydliwy. Bronislav! wracaj!
Koniec dygresji, jeszcze troszkę o pannie Laurel, czyżby kręciła także z Dorianem? Choć z tego co słyszałam, jego nie uderzyła drzwiami. Czyżby skruszyłą lód w jego serduszku? Oh jakie to słodkie. Ma ktoś wiadro? Bo chyba znów puszczę pawia. Kolorowego.

 A na sam, samiutki koniec, zachęcam was do obstawiania, kto z kim będzie...  osoba która trafi poprawnie, wygra... w sumie nic...  w sumie zajebistość i tytuł proroka roku. Pamiętajcie że ja patrzę... widzę każdy wasz ruch, jak nie ja to oni. A  ONI są wszędzie! 


                                                                                                                                    Wiem że mnie kochacie.
bisous bisous
Gossip Girl.

5 komentarzy:

  1. Świetne wydanie :) Will powinien zacząć uważać, bo jak dziewczyny zaczną go walić drzwiami to nie będzie zbyt wesoło.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tam zaraz za dużo alkoholu :P
    P.S. To ja chcę M+N=<3 xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochamy, kochamy! Ile mnie tu ♥

    OdpowiedzUsuń